PANORAMA


Zwiedź wirtualnie
wnętrze kościoła

ZAPRASZAMY!

AKTUALNOŚCI


  • W galerii dodano album zdjęć
    Pielgrzymka Ślubowana do Częstochowy


  • Pobierz przeglądarkę MOZILLA FIREFOX, aby otwierać stronę w jak najlepszej jakości. Kliknij tutaj.

  • Menu
    Strona Główna
    Kontakt
    Galeria
    Szukaj
    O stronie
    Obszar
    Linki
    Kancelaria
    Msze św., spowiedź itp.
    Modlitwy i Prośby
    Wyślij eKartkę
    Wywiady i rozmowy
    Droga Krzyżowa
    Audycje RADIA PLUS
    Administratorzy
    Regulamin
    STATYSTYKI
    Do pobrania
    Logo
    Kurs przedmałżeński
    Pogrzeb katolicki
    Prześlij intencję
    Odnowa w Duchu Św.
    Tydzień w parafii
    PARAFIA MBWW
    Klasztor Sercanów
    Modlitwy do bł. JP II

    BUDOWA KOŚCIOŁA
    Ks. Zygmunt Curzydło
    Ks. Bp Jan Bagiński
    Plac budowy
    Rozpoczęcie budowy
    Wmurowanie kamienia węgielnego
    Lata 1983-1987
    Konsekracja kościoła
    Wspomnienia parafian
    Summary

    PARAFIA
    Historia parafii
    Historia kościoła
    JUBILEUSZ XX-lecia
    Książka na XX-lecie
    JUBILEUSZ XXV-lecia
    Pomnik Jana Pawła II
    ŻYCIE RELIGIJNE
    Kościelni
    Katecheci
    Rada Duszpasterska
    Nadzwyczajni szafarze
    Organiści
    Prace gospodarcze
    Siostry Józefitki
    Śp. S. Jolanta Sekuła
    Zakład Karny
    Dekanat Kluczbork

    DUSZPASTERSTWO
    KAPŁANI
    Pochodzący z parafii
    Poprzednio pracujący
    Ks. Franciszek Drenda
    Śp. Ks. Bembenek
    Siostry Zakonne
    Chrzty
    Roczki
    Zapowiedzi
    Nauki dla narzeczonych
    Śluby
    Jubileusze małżeńskie
    Zmarli 2016/2017
    Msze św. w Opolu
    Msze św. za granicą

    HOSPICJUM ŚW. O. PIO
    Akt notarialny.1.07.2009

    SAKRAMENTY
    Chrzest
    Eucharystia
    Bierzmowanie
    Namaszczenie chorych
    Małżeństwo
    Kapłaństwo

    WSPÓLNOTY
    Grupy parafialne
    Formacyjne
    Eucharystyczny Ruch Młodych
    Ruch szensztacki
    Krąg Biblijny
    Komunia i Wyzwolenie
    Harcerki i Harcerze
    Liturgiczne
    Ministranci
    Dzieci Maryi
    Schola liturgiczna
    Chór parafialny
    Orkiestra dęta
    Modlitewne
    Koło Przyjaciół Radia Maryja
    Żywy Różaniec
    Apostolat Maryjny
    Apostolat "Margaretka"
    Stowarzyszenie Najświętszego Serca Pana Jezusa
    Stowarzyszenie Matki Bożej Patronki Dobrej Śmierci
    Rodzina rodzin kapłanów, kleryków i sióstr zakonnych
    Franciszkański Zakon Świeckich
    Modlitewna Grupa Św. Józefa
    Katolicka Odnowa w Duchu Świętym
    Charytatywne
    Caritas
    Muminki
    Bractwo więzienne
    Wspólnota Sybiraków
    Klub AA "Nowe Życie"
    SŁOWO BOŻE
    Słowo Boże na dziś
    Brewiarz na dziś
    Komentarze do czytań
    Cytat i myśl na dziś

    GAZETKA PARAFIALNA
    Początki gazetki
    Zespół redakcyjny
    Wywiady i rozmowy
    Do pobrania

    BŁ. JAN PAWEŁ II
    Jak wybrano Papieża Polaka
    Beatyfikacje
    Kanonizacje
    25 najważniejszych wydarzeń pontyfikatu
    Pontyfikat w statystyce
    Podróże zagraniczne
    Pielgrzymki do Ojczyzny
    Pokolenie bł. Jana Pawła II

    NAJŚW. SERCE JEZUSA
    Kult Serca Bożego
    Litania do NSPJ
    Akt poświęcenia rodziny ludzkiej

    MIŁOSIERDZIE
    Miłosierdzie Boże
    Modlitwy do św. Faustyny
    Akt zawierzenia świata Miłosierdziu Bożemu
    Litania do Miłosierdzia Bożego
    Koronka
    Dzienniczek

    RODZINA
    Światełko odblaskowe Pana Boga-świadectwo
    Duchowa adopcja-pytania i odpowiedzi
    Duchowa adopcja
    Eutanazja
    Cud życia
    List ojca do nienarodzonego syna
    Świadectwo
    Diakonia życia
    Dom Matki i Dziecka w Opolu
    Katolicki Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Opolu

    MODLITWY
    Modlitwa poranna
    Modlitwa studenta
    Modlitwa za rodziców
    Modlitwa w każdej potrzebie
    Modlitwa przed egzaminem
    Modlitwa przed spoczynkiem
    Modlitwa narzeczonych
    Modlitwa za przyszłą żonę
    Modlitwa za przyszłego męża
    Modlitwa rodziców za dzieci
    Modlitwa małżonków
    Modlitwa o powołania
    Modlitwy do św. Michała Archanioła

    RÓŻANIEC
    O Różańcu
    Tajemice chwalebne
    Tajemnice bolesne
    Tajemnice światła
    Tajemnice radosne

    Dodaj link
    Dodaj newsa
    Dodaj zdjęcie

    Guestbook

    Wywiady i rozmowy
    Wywiad z ks. Stanisławem Zioła, wikariuszem

    Wywiad z ks. Rafałem Siekierką, wikariuszem

    Wywiad z ks. Adamem Jankowskim, redaktorem gazetki

    Wywiad z ks. Danielem Maksymowiczem, nowym wikariuszem

    Wywiad z ks. Mariuszem Budziarkiem

    Wywiad z o. Pascalem Garasoma Subari, kombonianinem

    Wywiad z o. Zbigniewem Bruzi, redemptorystą

    Wywiad z ks. Mariuszem Budziarkiem

    Wywiad z ks. Adamem Jankowskim, administratorem strony

    Wywiad z p. Karoliną Masik - nową organistką

    Homilia ks. Rafała Siekierki.1.11.2008 r.

    Wywiad z Beatą Baczyńska, studentką teologii

    Wywiad z ks. proboszczem Januszem Dworzakiem

    Sylwetka ks. Dariusza Świerca

    Sylwetka ks. diakona Łukasza Szablickiego

    Wywiad z ks. Markiem Sojką

    Wywiad z ks. Adamem Jankowskim





    WYWIAD Z KSIĘDZEM PROBOSZCZEM FRANCISZKIEM DRENDĄ
    przeprowadzony przez p. Joannę Kozioł 6 lutego 2007 r.



    - JOANNA KOZIOŁ: Co Ksiądz czuł, kiedy dowiedział się, że ma skierowanie od Księdza Biskupa do Kluczborka, jako wikary z obowiązkiem budowy świątyni?
    - KS. PROBOSZCZ: Czułem się niezmiernie onieśmielony i zaskoczony, ponieważ byłem zwykłym wikariuszem parafii Opole-Półwieś. Przez cztery lata byłem w Krapkowicach, a następnie przez dwa lata w Opolu, w parafii św. Michała. Po śmierci księdza proboszcza, wytworzyła się taka sytuacja i nawet do głowy mi nie przyszło, abym miał budować kościół, miałem wtedy trzydzieści lat. Zostałem wezwany do Księdza Biskupa, który mi to oznajmił i wymienił jeszcze inne ewentualne parafie wiejskie, zaznaczając, że tam mnie nie widzi. W Kluczborku nigdy wcześniej nie byłem, nie wiedziałem jak wygląda to piękne miasto. Wiedziałem, że jest to ogromna rzecz, bałem się, że to przerasta moje siły. Ale wtedy miałem tyle optymizmu i siły, wiary i posłuszeństwa. Przyjąłem to w imię posłuszeństwa, ale również wiedziałem, że jest tutaj proboszczem mój wychowawca seminaryjny, ks. Jan Bagiński, który niejako będzie za tym wszystkim stał. Zdawałem sobie sprawę, że nie będę budował ja, ale będzie budowała parafia. I jak się później okazało, tak się stało. Niemniej była to dla mnie wiadomość szokująca w tym dniu. Nie miałem się tą wiadomością z kim podzielić, ponieważ mój kochany proboszcz już, niestety, nie żył.

    - Spadło to nagle na Księdza barki?
    - W kościele jest tak, że człowiek nie jest nigdy sam, to jest jakiś pozytyw. Tylko ta niewidoma. Ja przecież nikogo w Kluczborku nie znałem. Myślałem, co ja zrobię, kto mi pomoże. Bałem się tego!

    - Czy w jakiś szczególny sposób Ksiądz przygotowywał się do objęcia tej funkcji, do dokonania tego dzieła?
    - W ogóle nie myślałem w kategoriach dzieła o tym, tylko traktowałem to jako służbę, zadanie. Przemodliłem to w kościele św. Michała, w katedrze opolskiej, na Górze św. Anny. A potem musiałem konkretnie działać. Przeprowadzić się. Jak się dowiedziałem, ks. Bagiński przygotował dla mnie domek na ul. Wolności 13, gdzie jak się później okazało, mieszkali ze mną murarze, zbrojarze, cieśle. W zupełnej pokorze stanąłem przed tym zadaniem, bo naprawdę trudno sobie wyobrazić, nie wiem czy ktokolwiek może sobie to wyobrazić, że człowiek stoi na polu, gdzie jest trawa wysoka, a tam ma powstać kościół. Kościół parafialny, gdzie mają być ludzie, który ma tętnić życiem. To moje przygotowanie przebiegło w moim wnętrzu, nie tylko przez ten miesiąc do przeprowadzki, ale również przez cały następny rok przygotowań do budowy.

    - Czyli otrzymał Ksiądz, puste miejsce między niebem a ziemią, które należy zagospodarować?
    - Ja to bardzo pozytywnie oceniam, bo znalazłem się w kościele Matki Bożej, gdzie było mi tak dobrze, gdyż znalazło się tylu życzliwych ludzi, rozmodlonych, rozśpiewanych. Byłem Panu Bogu wdzięczny, że wśród takich ludzi mnie postawił. Byłem pod skrzydłami wspaniałego proboszcza ks. Bagińskiego. Dla mnie był bardzo dobry, chociaż, jako wykładowca jeszcze w seminarium, był rygorystyczny, ale był człowiekiem wielkiego serca. Kiedy 15 sierpnia 1981 r. o godz. 15.00 stanąłem przy ołtarzu, wiedziałem, że tu jest moje miejsce. Czułem się szczęśliwy. Od tego dnia było mi zawsze dobrze.

    - Od czego Ksiądz zaczynał, budując kościół i wspólnotę parafialną?
    - Panu Bogu zawdzięczam, że od samego początku wszystko było jasne i dobre. Nikt nigdy nie okłamał, nie naciągał, nie nadużył pieniędzy. Wszystko przebiegało w atmosferze wielkiej życzliwości. Po roku mojego pobytu tutaj, ok. 10 czy 11 listopada rozpoczęły się pierwsze prace ziemne. To był początek. Myślę, że razem z tymi pracami, które były przy kościele, gdzie ludzie byli jakoś bardzo zaangażowani, zaczęła powstawać wspólnota. Bo to się wzięło z tych wieloletnich oczekiwań kluczborczan, którzy widzieli, że kościół był ewidentnie potrzebny. Kto mieszkał w tym czasie w Kluczborku, to widział te tłumy na Mszy św. Myślę również, że ludzie kierowali się testamentem ks. Zygmunta Curzydły, który rozpoczął starania o budowę nowego kościoła. Tym chętniej jeszcze przychodzili. Wszystko się znalazło. Znaleźli się fachowcy w tych różnych specjalnościach. Od tych najmniej skomplikowanych aż po prace fachowe. Razem z tymi pracami budowy kościoła jako budynku, zawiązywała się Parafialna Wspólnota.

    - Czy były jakieś specjalne zachęty, żeby ludzi przyszli na budowę?
    - Były owszem. Kierowaliśmy prośby, co tydzień, aby gorliwość ludzi nie opadała. Bo też prace były różne, różny był również czas. Pory roku też wpływały na frekwencję. Natężenie prac też było zmienne. W każdym razie, przez te pięć lat, były może dwa dni, kiedy nie pracowaliśmy ze względu na mróz. A tak wszystkie dni były wykorzystane.

    - Wiemy, że czasy były ciężkie. Brakowało podstawowych artykułów. Materiały budowlane były na przydział. W jaki sposób Ksiądz radził sobie z zaopatrzeniem?
    - Niewielka część materiałów była przygotowana w Gortatowie. Trochę żwiru i prętów. Dobrze, że to było tak na wstęp, ale przecież tutaj potrzebne były tysiące ton żwiru, tysiące ton piasku, tysiące ton stali. Jakoś dzięki ludzkiej życzliwości to się wszystko udało, jak to się dawniej mówiło, załatwić. Muszę tu jeszcze raz podkreślić, że wszędzie było wielkie zrozumienie i życzliwość ludzka. Pozyskanie nawet takich materiałów niecodziennych jak kamień czy marmur, gdzie tylko pojechaliśmy, zawsze można było liczyć na pozytywne załatwienie. Bez żadnych załączników. Gdy dowiedziano się, że to na budowę kościoła, to ta życzliwość była jeszcze większa. Wspominam niezmierne ciepło ten czas. Przypominam sobie taką historię, gdzie ja, razem z kierowcą wyruszałem po tzw. pustaki akermana do Częstochowy-Gnaszyna, produkt ten był wtedy rarytasem. Trzeba było po nie samemu jechać i ręcznie załadować. W dwójkę wyruszyliśmy w drugie Święto Wielkanocy i tam czekaliśmy. Pierwszy samochód załadowaliśmy wieczorem, przyczepę rano i potem po dniu przerwy jeszcze raz. Tam na nas czekali już pracownicy, którzy wywożą z pieca te pustaki, bo to od nich zależało czy dostaniemy ten towar, nie od dyrekcji. Więc to taka dziwna wręcz humorystyczna historia.

    - Jak się udawało łączyć pracę na budowie z obowiązkami kapłana?

    - Kluczbork był ogromną parafią. Ks. Proboszcz bardzo się cieszył, że było nas, księży, razem aż sześciu. Była to jakaś siła, która pozwoliła nam opanować tę sytuacje duszpasterską. Ja nie miałem aż tylu obowiązków. Miałem mój uniwersytet w Gortatowie w sobotę. Tam były klasy łączone.

    - Co to był za uniwersytet?
    - To była religia dla dzieci z Gortatowa. Tam miałem lekcje przez kilka lat. Niestety, musiałem werbować wykładowców na zastępstwa, ponieważ się nie dało inaczej. (śmiech) Szczególnie, że w soboty było najwięcej ludzi na budowie, nawet było około stu. Miałem jeszcze lekcje dla klas szkoły średniej w kaplicy św. Antoniego, gdzie przychodziło około setki uczniów. Młodzież była bardzo zdyscyplinowana. Ja byłem słusznej postury, tak, że się dobrze rozumieliśmy. Przychodziło też kilkanaście osób z Kuniowa, ponieważ w Kuniowie nie było katechezy dla młodzieży. Młodzież uczyłem tylko rok. Poza tym miałem kolejkę kazań. Na sześciu księży to nie jest za dużo. Byłem przeszczęśliwy, jako jeden z kapłanów w tej wspólnocie. No i te tłumy do spowiedzi.

    - Jak skończyła się budowa, czy nie pojawiły się jakieś rozterki?
    - Nie odczuwałem żadnych rozterek, ponieważ budowa nie skończyła się w jednym dniu. To jeszcze trwało. Najpierw trzeba było zorganizować plac, otoczenie. A w międzyczasie organizować życie parafialne. Jeszcze część salek nie była wykończona, ale goniły nas terminy, ponieważ nie było jeszcze religii w szkole, musieliśmy wykończyć salki, aby zacząć katechizację. Salki skończyliśmy w 1987 r. Nie ukrywam, że jako kapłan byłem sam, do 15 sierpnia 1987 r.

    - Jak można było połączyć to wszystko?
    - Z pomocą księży, moich kolegów, jakoś szczęśliwie wszystko się odbyło. Nie odczuwałem żadnych rozterek. Tu pracowaliśmy przy wykończeniu kościoła, tu żeśmy odprawiali. Tak, że nie miałem czasu na nic. Plan Mszy św. był taki jak dzisiaj. Największą radością moją było to, że ludzie od początku zaakceptowali swoją Parafię. Tysiące, tysiące ludzi przychodziło i z radością uczestniczyło w tej naszej wspólnocie.

    - Czy był jednakowy entuzjazm ludzi na początku i na końcu budowy? Jak to Ksiądz ocenia?
    - Myślę, że tak, bo to było tak szybko. Nawet później, przy tych pracach pomocniczych, kiedy było malowanie przyszło 40 mężczyzn. Do dnia dzisiejszego, dwa razy w tygodniu, trzynaście kobiet przychodzi społecznie sprzątać kościół. Ja myślę, że na terenie diecezji, takiej parafii trzeba by było poszukać.

    - Co sprawiło Księdzu Proboszczowi najwięcej trudności jako budowniczemu, duszpasterzowi?
    - Właściwie nie przypominam sobie takiej sytuacji, bo w ogóle to wszystko tak szczęśliwie się ułożyło od pierwszego dnia do końca prac. Owszem, były dni trudniejsze, ale przecież to do życia należy, np.: zorganizowanie szesnastu samochodów, organizowanie cieśli na tak wielką budowę. Może taką trudnością było przewiezienie kratownicy, która podtrzymuje strop kościoła. Budziło to wiele emocji, ale również spełnienia, że się udało przewieźć tak wielką konstrukcję i zainstalować ją w kościele. Jeżeli chodzi o duszpasterstwo, to na tym polu należy również pokonywać wszelkie przeciwności. Jako duszpasterz musiałem zorganizować zespół ludzi i ludziom służyć. Byłem na takich parafiach, gdzie nauczyłem się, że każdy człowiek musi być obsłużony niejako od A do Z, jak się to dzisiaj popularnie mówi. Wtedy jest pewna radość spełnienia. Oczywiście, mówię tu o służbie w każdym wymiarze, materialnym i duchowym.

    Co dało Księdzu Proboszczowi największą satysfakcję?
    - To, że stworzyliśmy taką piękną Parafię. To, że mogłem z podniesionym czołem pokazać, że to jest najpiękniejsza, najcudowniejsza Parafia na Opolszczyźnie, gdzie ludzie się garną do kościoła i w tygodniu, i w niedzielę. Że żyjemy w harmonii z parafianami. Również i to, że z kancelarii nikt nigdy nie wyszedł, nie załatwiwszy swoich spraw. To jest moja największa radość. Spowiadamy tysiące ludzi na święta, ludzie lgną do naszego kościoła zawsze. Jest to również zasługa moich współpracowników księży, za co jestem im bardzo wdzięczny. Dziękuję moim współbraciom w kapłaństwie i tym byłym, i tym obecnym.

    - Zawsze można otrzymać na Parafii pomoc, nie tylko duchową, ale i materialną.
    - Oczywiście. Caritas zawsze jest gotowa do pomocy i kuchnia chętnie obdziela potrzebujących.

    - Nasz kościół otrzymał tytuł „Mister Architektury” w roku 1988. Jakie były odczucia Księdza Budowniczego?
    - Jak wszystko, co się tutaj stało, przerosło moje oczekiwania i cieszyłem się ogromnie. Trudno to opowiedzieć. Wiedziałem, że on jest piękny, ale, że najpiękniejszy, to orzekła komisja.

    - Jakie wydarzenie najbardziej poruszyło Księdza Proboszcza? Co wpisało się tak najmocniej w pamięci?
    - Nie chciałabym wyszczególniać. Dla nas kapłanów takimi wydarzeniami są przeżycia Roku Liturgicznego. To jest okres Bożego Narodzenia, okres Wielkiego Postu. My żyjemy Rokiem Liturgicznym. Życiem Chrystusa, który do nas przychodzi, z nami żyje i umiera i w nas zostaje. Były, owszem, nadzwyczajne wydarzenia. Jednym z nich było nawiedzenie naszej Parafii przez figurę Matki Bożej Fatimskiej (1997 r.). Było to wielkie wyróżnienie, ponieważ nasza Parafia jest jedną z pięciu w Diecezji Opolskiej, gdzie Figura Matki Bożej zawitała. Na pewno szczególnymi wydarzeniami, nadzwyczajnymi, niepowtarzalnymi były każdorazowe prymicje naszych kapłanów oraz śluby sióstr, które poszły do zakonu. To dyktuje pewien nastrój wrażeń i przeżyć duszpasterza.

    - Jak Ksiądz tłumaczy to, że z naszej parafii wyszło tylu księży i tyle sióstr zakonnych?
    - Tego wytłumaczyć się nie da po ludzku. To były, jak mówi Pismo św., lata tłuste. Teraz są lata chude, ja wiedziałem, że tak będzie. To był róg obfitości, bo tych prymicji było osiemnaście. Ci księża teraz dzielnie pracują. Był to czas wyjątkowy. Coś się zmieniło. Nie tylko w naszej parafii, ale w całym społeczeństwie, które teraz inaczej postrzega, co jest ważne w życiu. Przecież tylu mamy teraz wspaniałych młodzieńców. Nie wiem, czy to może wyjazdy zagraniczne, czy inne wybory są tego przyczyną, ale tych powołań jest coraz mniej.

    - Czy Ksiądz zauważył jakąś zmianę w podstawach religijnych wcześniej w latach 80-tych, 90-tych, a obecnie?
    - Można by się łudzić, że przy tej ogromnej liczbie wiernych i ogromnie w dalszym ciągu spowiedzi, która jest niespotykana poza Kluczborkiem, nic się nie zmieniło. A jednak zaszły zmiany, bo nasi młodzi ludzie, ci najlepsi, z tych grup parafialnych powyjeżdżali. Jestem świadom, że mieszkają za granicami bez związków sakramentalnych. Brakuje ich tutaj, ale życie jest takie i nie jesteśmy w stanie w tym względzie nic zrobić. Jaki będzie skutek, to zobaczymy. Bardzo boleję nad tym, że tylu ludzi młodych opuściło kraj, ale jeszcze jest wielu młodych, którzy uczestniczą w życiu kościoła i praktykują, i do spowiedzi chodzą, i do Komunii św. To cieszy.

    - Czy Ksiądz uważa, że życie polityczne, otwarcie granic wpływa na jakość religijności?
    - Na pewno wpływa. Musimy zastanowić się tutaj nad problemem wolności, bo ludzie korzystają z wolności. Może to być źle wykorzystana wolność, wtedy, niestety znajdują się w pewnym oddaleniu od kościoła. Albo jest to dobrze wykorzystana wolność i wtedy ludzie wybierają i podejmują takie normalne, prawe życie.

    - Czy się Ksiądz spotyka z gestami życzliwości ze strony parafian?
    - Jestem człowiekiem ogromnie szczęśliwym, że żyję w takiej społeczności. Na co dzień doświadczam przeogromnej życzliwości, sympatii. Może nie do końca zasłużonej. Jest mi niezwykle dobrze, tutaj, wśród moich kochanych ludzi.

    - Był Ksiądz ołówkiem w ręku Pana Boga, budując ten kościół i parafię. To wszystko tak zbliżało ludzi do księdza, że traktują Go jako największy autorytet, kogoś, kto jest najbliższy. Czy Ksiądz odczuwa to, że ludzie Go kochają?
    - No, właściwie tak.

    - Pisząc pewną pracę z teologii, ks. Profesor przedstawił nam w swojej książce optymalny model, w jaki sposób powinna funkcjonować dobra parafia. Opisałam naszą, która, według mnie, spełniła te wszystkie kryteria. Co Ksiądz na to? Oczywiście, ks. Profesor był bardzo ukontentowany, że istnieją takie parafie.
    - Powiem nieskromnie, że jestem przekonany o tym, ponieważ znam parafię niemal równorzędne i nie ma tam takiej aktywności, ani ludzi, ani księży. Dlatego cieszę się, że w naszej społeczności tak jest. Bardzo się cieszę.

    - W homilii na XV-lecie naszej parafii, ks. bp Bagiński określił Księdza, jako charyzmatycznie uzdolnionego do takiego dzieła, jakim jest budowa kościoła i tworzenie parafii. Jak się Ksiądz do tego ustosunkuje?
    - Jestem wdzięczny za takie wyróżnienie, ale jestem tylko zwykłym księdzem i nigdy by mi do głowy nie przyszło, podjąć się takiego przedsięwzięcia. Ale myślę sobie, że skoro te zadania zostały postawione przede mną, to trzeba je wypełnić. Nie ma tutaj żadnej wielkiej mojej zasługi. Tyle, że pokonywanie codziennych ludzkich trudności należy do każdego człowieka. Do żony, męża, matki, ojca, kobiety, mężczyzny. To jest takie proste. Do mnie też należało stanąć na tym polu i ten pierwszy samochód z cegłą rozładować. I tak to się zaczęło. Dzięki Panu Bogu i dobrym ludziom, tak to się stało.

    - Człowiek zawsze jest w jakimś kierunku uzdolniony. Na pewno Ekscelencja wiedział, że Kapłan Franciszek posiada te charyzmaty, czyli te dary Boże, które potrafi rozwinąć?
    - Nie posiadam chyba żadnych nadzwyczajnych darów. Tak jak każdy ksiądz. Powinienem mieć jakąś naturalną dobroć, otwartość na ludzi. Ja tutaj z niczym innym nie przyszedłem, bo przecież nie jestem ani budowlańcem, ani architektem. Myślę tylko, że dzięki tej pracy z ludźmi, to się tak wszystko szczęśliwie udało zrobić. No i dzięki tej wielkiej modlitwie mojej i całej parafii, i poszczególnych wspólnot. Na pewno nie była to sprawa tylko ludzka, ale Boska. To jest ten fundament i ta podstawa, na której to wszystko się oparło.

    - Jakie grupy parafialne są pod bezpośrednią opieką Księdza Proboszcza?
    - Bezpośrednio opiekuję się Różami Różańcowymi, ponieważ bardzo cenię sobie tę grupę. Jest ona bardzo liczna, rozmodlona, wykazuje się dużą aktywnością. Stąd uważam, że priorytetowym zadaniem proboszcza jest, aby się tą grupą zajmował. Poza tym jestem opiekunem Zespołu Parafialnego Caritas. Jestem tylko jakby honorowym działaczem i opiekunem. Bo przecież całą pracę wykonuje zespół, na czele z p. Ritą Ciupke, ale wszystkie ważne decyzje podejmujemy wspólnie. To szczęśliwie daje takie błogosławione owoce. Chętnie też zmierzam do grupy AA, która jest dla mnie takim wzorem ludzi, bohaterów, którzy zmienili swoje życie i podejmują dalsze nowe kroki w codzienności. Czuję się też kapelanem Koła Związku Sybiraków w Kluczborku. Spotykamy się kilkanaście razy w roku. Jest to grupa zasługująca na szczególne uznanie, że tak dzielni ludzie, dzięki wierze, przetrwali na nieludzkiej ziemi. Wspólnie też modlimy się za tych, którzy tam pozostali. Opiekuję się również, z nominacji biskupa, kolejarzami, nie tylko kluczborskimi, ale całej diecezji. Dzisiaj jest to mniejsza grupa zawodowa. Brać kolejarska jest bardzo związana z Kościołem, bardzo aktywna. Przygotowujemy wspólne uroczystości i wystąpienia. Podejmuję też posługę w kluczborskim Zakładzie Karnym wraz z Bractwem Więziennym.

    - Czy uważa Ksiądz, że coś należałoby zmienić, ulepszyć w naszej wspólnocie parafialnej?
    - Owszem, są jeszcze obszary, gdzie należałoby coś zmienić, dostosowując do aktualnych wymogów. Na pewno takim wymogiem jest nowa sytuacja w katechizacji, nowa sytuacja ludzi młodych, którzy wyjeżdżają za granicę albo tych, którzy chcą wyjechać, jak również tych, którzy wracają do ojczyzny. Wymaga to pewnej czujności duszpasterskiej. Cóż można by zmienić? Sam program jest dobry. Program Mszy św. dla dzieci, dla młodzieży, dla gimnazjalistów, niedzielny, przez ludzi jest akceptowany. Wszyscy przyzwyczaili się do niego. Dzisiaj raczej należy szukać sposobów uaktywnienia. Nieustannie szukamy. Jaka będzie odpowiedź, to zobaczymy po jubileuszu XX-lecia powstania Parafii.

    - Jakie Ksiądz ma plany i marzenia na przyszłość?
    - No, na pewno planem jest to, aby utrzymać parafię na tym poziomie duszpasterskiej aktywności, jaka jest. Naprawdę trzeba się cieszyć z tego wszystkiego jak ludzie przylgnęli do kościoła. Może należy szukać jakichś nowych form na przyszłość. Raz po raz odszukujemy jakichś nowych form, jedno czy drugie nabożeństwo. Niemniej jednak punktem kulminacyjnym jest Eucharystia. Eucharystia, ta niedzielna, nade wszystko i codzienna również. Jest tyle okazji, aby nasi kochani parafianie, chcieli do niej przylgnąć i według niej kształtowali cały nadchodzący tydzień.

    - Czego życzyć Księdzu, jako duszpasterzowi, budowniczemu i człowiekowi?
    - Bożego Błogosławieństwa.

    - Życzę tego Księdzu z całego serca i dziękuję za rozmowę.

    wstecz

    Flash Zegar
    Pogrzeby
    Śp. FRANCISZEK GŁOGOWSKI z ul Tuwima
    +
    Przeżywszy lat 74.
    Uroczystości pogrzebowe odbędą się w sobotę na cmentarzu komunalnym
    08 lipca 2017 r.
    o godz. 10:30.


    Śp. STANISŁAW RYNG z ul Broniewskiego
    +
    Przeżywszy lat 71.
    Uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek w kościele NSPJ
    30 czerwca 2017 r.
    o godz. 12:00.


    Śp. ANDRZEJ IWANIUK z Wołomina
    +
    Przeżywszy lat 67.
    Uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek na cmentarzu komunalnym
    30 czerwca 2017 r.
    o godz. 10:30.


    ŚWIAT KSIĄŻKI

    BIBLIOTEKA PARAFIALNA



    CZYNNA
    W KAŻDY CZWARTEK
    OD 15.00 DO 17.00


    DUCHOWA ADOPCJA
    KAPŁANÓW


    Podejmij modlitwę
    za kapłanów w ramach
    Dzieła Duchowej
    Adopcji Kapłanów

    Kliknij tutaj!
    PARK
    REKREACYJNY


    W minionym czasie
    powstał pomysł,
    aby przy naszym kościele
    utworzyć PARK
    REKREACYJNY
    i SPORTOWY,
    z którego korzystaliby
    wszyscy parafianie.

    ZOBACZ PROJEKT!

    Losowa fotografia
    Login
    Użytkownik

    Hasło



    Zapomniałeś hasło?
    Wyślemy nowe, kliknij Tutaj.
    Użytkowników Online
    Gości Online: 1
    Brak Użytkowników Online

    Zarejestrowanych Użytkowników: 297
    Nieaktywowany Użytkownik: 61
    Najnowszy Użytkownik: kamilbvb
    ANIOŁ PAŃSKI


    Zapraszamy do wspólnej modlitwy Anioł Pański
    wraz z Ojcem Świętym FRANCISZKIEM

    JEZU UFAM TOBIE!


    Koronka do Miłosierdzia
    Bożego

    PROMEDIA


    PROMEDIA s.c.
    K. Nowicki
    D. Wesołowski

    Instalacja oraz serwis
    sieci komputerowych,
    sprzętu sieciowego

    Kliknij tutaj!

    POWIAT KLUCZBORSKI


    Kliknij tutaj!

    MSZE ŚWIĘTE


    Szukaj kościoła
    i bądź na Eucharystii!